środa, 5 września 2012

PRZENIKANIE :-)


5.września
Gęste sny. Nie pamiętam wiele, tylko tyle, że wnikałam w głębię jestestwa innych ludzi i widziałam – wiedziałam, kim są, z jakich wzorców i energii (częstotliwości) utworzone są ich tożsamości. Ale nie miałam tego zapamiętać. Wiedziałam, że tylko przepływam, mam dostęp do tych informacji tylko na tu i teraz, a nie po to by pamiętać. Czułam  wzajemne PRZENIKANIE, PRZEPŁYW, POŁĄCZENIE. Ale wiele z tych istot ludzkich nie miało pojęcia, że moglibyśmy wzajemnie tego doświadczać.

Nie ważne było  zapamiętywanie tych wszystkich informacji, ponieważ one wszystkie są zapisane w naszych sercach. Poprzez serca albo coś, co jest umieszczone w sercach wszystkich istot. mamy dostęp do tej wiedzy, ale nie poprzez umysł (w mózgu). 

sobota, 25 sierpnia 2012

KRYSZTAŁOWE CIAŁO




25.sierpnia
We śnie powróciło przypomnienie o kryształowej czaszce, która zintegrowała się z kryształowym szkieletem, i jakby kryształowym płynnym ciałem, a w moich żyłach płynęła tęczowa krew.

Najpierw czułam jak atomy mojej czaszki zmieniają wibracje i kości zamieniają się w kryształową strukturę. Podobnie, ale inaczej działo się z moim kręgosłupem i kośćmi. Wpadała do mojego ciała energia, jak maleńkie ciekłe kryształki, wlewały się i przenikały moje kości wypełniając je i zmieniając ich strukturę. Potem światło wewnętrzne rozświetliło moje ciało wszystkimi kolorami tęczy…

Ten obraz żył, przekształcał się pulsował... Czułam, jakbym całą noc śniła świadomie tylko to POŁĄCZENIE.

Kilka lat temu miałam taką wizję, kiedy czułam w trakcie menstruacji, że wylewa się ze mnie czerwona krew, a z góry, wraz ze spływającą na mnie energią wpływa w moje ciało tęczowa krew. To było cudowne odczucie. Byłam wówczas jednocześnie zaskoczona, niemal zszokowana, ale i szczęśliwa...


źródło obrazka: http://www.flickriver.com/groups/957466@N20/pool/interesting/

Inna wizja...
Miałam na przykład kiedyś takie "barwne" przypomnienie, w którym widziałam Kryształową Czaszkę i padające na nią wzory świetlne (myślowe), które odbijały się od jej powierzchni. Jakby w samej Czaszce nie było żadnych zapisów (pusty umysł), ale różne wzory świetne były "projektowane" na nią i jednocześnie odbijane przez nią. 

Stałam się na ten moment tą Kryształową Czaszką... :-) a raczej poczułam, jak moja czaszka z kości zamieniła się w kryształową. :-)

W tym momencie zrozumiałam, że nawet jeśli ja, jako indywidualna cząstka przestaję "generować" z siebie RÓŻNE WZORCE: przekonania, wyobrażenia o innych, projekcje, oceny czy oczekiwania, to i tak inni - inne indywidualne cząstki Jedni robią to "na mnie". Poczułam jednak wyraźnie, że oczyszczenie "Czaszki" ze wszelkich zapisów pozwala na dostrzeżenie projekcji płynących w kierunku Kryształowej Czaszki.

Następnie zrozumiałam, że jestem teraz gotowa przyjąć w siebie te wszystkie projekcje płynące "z zewnątrz" w moim kierunku. Skoro jesteśmy Jednią, oddzielonymi od siebie i zróżnicowanymi cząstkami Jedni, to także to, co "na zewnątrz" JEST MNĄ. A te wszystkie projekcje płynące "z zewnątrz" TEŻ są moimi projekcjami, moją kreacją, którą kiedyś wygenerowałam z siebie. I wtedy przyszedł czas przyjęcia w siebie i przetworzenia tych wszystkich wzorów w energię wszechogarniającej miłości w SOBIE.

kontynuacja procesu:
http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2013/12/przyjecie-energii-wzorcow-bolu-i.html

oraz tutaj
http://tonalinagual-s7ny.blogspot.com/2012/12/ceremonie-spiewajacych-krysztaowych.html
http://tonalinagual-sny.blogspot.com/2013/12/przyjecie-energii-wzorcow-bolu-i.html


czwartek, 23 sierpnia 2012

'TANTRA'


24. sierpnia
Transformowałam wszystkie wzorce myślowe związane z rodzeniem i seksualnością (wszelkie „za i przeciw”) poprzez moje ciało i wszystkie poziomy ciał. Ten proces zakończył się czymś w rodzaju „tantry” - połączeniem mojej wewnętrznej Animy z Animusem. To połączenie było jednak jakby poza seksualne; idealne połączenie dwóch części, które doskonale do siebie pasowały i zespoliły się. Czułam w tym zespoleniu siebie jako część kobiecą i siebie jako część męską.


Przypomniało mi sie spotkanie z drzewem - Strażnikiem na górze Chełm... w dniu 6.sierpnia

W pewnym momencie spojrzałam na drzewo stojące przy drodze po prawej stronie. To było podwójne drzewo połączone swoimi dwoma pniami idealnie prostą, pionową linią. Poczułam, że to drzewo- Strażnik. Podeszłam do drzewa i przywitałam się. Miało podwójną energię: męską i żeńską w swoich dwóch pniach. Opowiedziało mi, że w ten sposób doświadcza jedności podwójnego istnienia jako żeńskość i męskość w pełnej harmonii ze sobą, obie części wzajemnie się wspierają i dzielą na bieżąco swoim doświadczeniem. Słuchałam najuważniej, jak mogłam tej krótkiej opowieści.

I jeszcze pojawiło mi się skojarzenie PODWÓJNEGO DRZEWA jako DRZEWA ŻYCIA zespolonego z DRZEWEM POZNANIA.

Źródło zdjęcia; http://www.kheper.net/integral/tree.html



 źródło zdjęcia: http://artpropelled.blogspot.com/2008_11_01_archive.html



źródło zdjęcia: http://artpropelled.blogspot.com/2008_11_01_archive.html






dodane:10.10.2012


ŁĄCZENIE CZĘŚCI TOŻSAMOŚCI


23. sierpnia

Wcześniej, od kilku lat, w wielu snach i wizjach „uzdrawiałam” i uwalniałam różne części siebie, które były moimi „karmicznymi wcieleniami” czyli pochodziły ze światów umieszczonych - ogólnie mówiąc - w jakiejś przeszłości. Przyjmowałam te części siebie jako części „mojej” tożsamości. Rozpoznawałam różne wzorce, których wcześniej byłam nieświadoma, a które powodowały sporo cierpienia tamtej mnie samej. W tamtych wcieleniach bywałam zarówno kobietą jak i mężczyzną.

Później śniłam często, że łączę różne części siebie, swojej tożsamości istniejące w różnych światach: z przeszłości i przyszłości oraz teraźniejszości – w światach równoległych… Szczegółów często nie pamiętałam. Po przebudzeniu pamiętałam jedynie, że pracowałam w śnieniu nad rozwiązywaniem supłów utworzonych z poplątanych NICI*), które łączyły moje różne części z różnych światów. Ale te supły do tej pory blokowały przepływ pomiędzy wieloma częściami mnie.

Sen
Dzisiaj trafiłam do takiego świata albo raczej takiej przestrzeni, w której rozpoczął się świadomy proces łączenia różnych części siebie istniejących w tych różnych równoległych światach.

*) poplątane Nici także we śnie o MOTYLACH
i snach o pajęczych sieciach.

środa, 1 sierpnia 2012

SPOTKANIE Z KSIĘŻYCEM - MEDYTACJA-WIZJA





W dniu 31.lipca oraz w dniu 1.sierpnia, już po zmroku, każdego wieczoru spędziłam po kilka godzin nad stawem medytując w świetle księżycowym… Tu fragment z moich notatek:

Usiadłam nad brzegiem stawu ze świętą fajką i rozpoczęłam "modlitwę – medytację" z Księżycem. Patrzyłam w Księżyc i widziałam… Księżyc – Biała Róża. Widziałam Białą Różę. Poczułam, że poprzez pępek jestem z nią połączona. Energetyczna, srebrna nić... 

 źródło zdjęcia:http://www.flickriver.com/photos/theoro/3017887975/ 

W pewnym momencie Księżyc-Biała Róża zaczął/zaczęła do mnie „mówić”. Dowiedziałam się, że ma w sobie męskie i żeńskie energie. Jest Błogosławieństwem Białego, Odbitego Światła, jest przesyłaczem i Strażnikiem Rytmów, które na Ziemi utrzymują życie.


źródło zdjęcia: http://www.scq.ubc.ca/a-year-of-flora-the-flower-mandala-contest/

Iluzje i projekcje odbywają się na Księżyc i z Księżyca.

Pokazał mi się też jako Babcia, Dziadek z wąsami, Młoda Dziewczyna i ja sama śmiejąca się do siebie z białymi zębami na wierzchu…

Kąpiel w białym świetle Księżyca była dla mnie uzdrawiająca i cudowna. Uwolniłam w tej kąpieli sporo blokad, o których nie wiedziałam, że je mam. Czułam wiatry i przepływy płynące stamtąd, które mnie owiewały i przenikały… Od tej pory za każdym razem, gdy patrzę na Księżyc, czuję radość ze spotkania i zrozumienie… że ma ważne zadania do wykonania. 



niedziela, 8 lipca 2012

WIZYTA PRZODKÓW? CZYICH?


trudno mi opisac miejsce, w którym to spotkanie miało miejsce. Nie było to istotne.

Przyszło do mnie dwoje starszych ludzi, mężczyzna i kobieta. On miał bujne kręcone szpakowate włosy i szare ubranie, ona skromnie ubrana w ciemną sukienkę, ciemne włosy przetkane siwymi pasmami miała upięte z tyłu głowy. Poprosili mnie o rozmowę. Zadawali mi różne pytania. Miałam odczucie, jakby chcieli się upewnić, że jestem tą osobą, której szukali, o którą im chodziło. W trakcie naszej rozmowy dochodzili jacyś ludzie, jedni zostawali, inni odchodzili. Niektórzy albo byli niemymi świadkami naszej rozmowy albo przynosili ze sobą jakieś dokumenty, które kładli przede mną na stole.

Wreszcie kobieta zapytała mnie, czy mogłabym im pomóc rozwiązać sprawę żydowską, jakiś problem żydowski. Odpowiedziałam, że jeśli będę mogła, że jeśli tak poczuję w sercu, to pomogę im.

Potem ten starszy mężczyzna powiedział, że chciałby jeszcze coś mi powiedzieć na osobności.
Wyszłam z tym mężczyzną z pomieszczenia. On trzymał w rękach jakieś ubranie, spodnie, chyba kurtkę i koce. Powiedział mi, że szaman (a może jakiś mistrz albo kapłan), którego znam osobiście, zostawił testament, w którym napisał, że mam się tą sprawą nie zajmować.

- Dlaczego on mi to mówi? - pomyślałam patrząc na tego starszego mężczyznę? I zrozumiałam, że testament istnieje, ale ta informacja o nim to rodzaj testu dla mnie. Zrozumiałam, że testament w tym przypadku nie jest żadną umową, ale jest próbą narzucenia mi czyjejś woli; że do niczego mnie nie zobowiązuje. Zwłaszcza, że ten człowiek, który go napisał w realu żyje, wcale nie umarł...

Wiedziałam, że jeśli będę uważnie słuchać siebie, swojego serca, swojej duszy (czy wyższego ja) i tak zrobię to, co mam do zrobienia. Jeszcze miałam przez moment nakładkę testamentu ze Starym Testamentem. Ale tego we śnie nie  rozumiałam.

----------------------------------------------------------------

Po przebudzeniu chciałam zrozumieć informacje zawarte we śnie. I wówczas następujące po sobie zdarzenia zaczęły się ze sobą układać... Dostrzegłam wyjątkową synchronię i to, że kolejne informacje po prostu "przychodziły same", a jeśli miałam coś znaleźć, co by je uzupełniało, to szukanie nie sprawiało żadnych trudności.  Po prostu... zadziewało się. 
Efektem jest notka pt. POWRÓT PRZODKÓW I UJAWNIENIE TEGO, CO BYŁO ZAKRYTE PRZED WIERNYMI.


Kim byli ci ludzie? Przodkowie? Czyi? Przecież nie moi. Nie mam żadnych przodków z linii żydowskiej. W każdym razie nic o tym nie wiem. A może to nie ma znaczenia? A może oni wcale nie byli Żydami?

niedziela, 1 lipca 2012

KRYSZTAŁOWE LUDZKIE "RADIOODBIORNIKI"


Pół sen, pół jawa. Miałam wrażenie, że w trakcie snu przebudziłam się i wszystko działo się w tej rzeczywistości, ale jakby poszerzonej i bez granic. W każdym razie te granice byłe dla mnie nie do określenia. Przyglądałam się ruchom intensywnych energii o bardzo zróżnicowanym spektrum częstotliwości drgań. Słyszałam dziwne dźwięki, podobne do tych, które już kilka lat temu pojawiły się w wizji z Polem Świadomości Buddy... Te energetyczne wibracje zbiegały się w czymś w rodzaju świadomego kulistego "radioodbiornika", organicznego i pięknego "radioodbiornika" w kształcie kuli. Był jakby z ciekłego kryształu, ale nie umiem tego dokładniej opisać. Obserwuję, jak poszerzają się możliwości odbioru zróżnicowanych częstotliwości tego "radioodbiornika". Tak, jakby wcześniej był dostrojony do tylko kilku stacji radiowych, a teraz dostraja się do coraz większego spektrum - zakresu częstotliwości fal. Może odbierać sygnały z coraz większej ilości "stacji nadawczych". Ale na razie jeszcze odbiera te sygnały w taki sposób, że musi sam "przesuwać swój punkt " odbioru tych fal (jak kręcenie gałką w radiu przy zmianie zakresu fal). Pomiędzy odbieranym "stacjami nadawczymi" są jeszcze trzaski i zakłócenia... Nagle ten "radioodbiornik" zaczyna odbierać sygnały z coraz większej ilości stacji nadawczych... Ta świetlista kula początkową wpada w bardzo silne wibracje....  Wyglądało to tak, jakby za moment miała się rozpaść. Jednak wcale się nie rozpada... I jest w stanie objąć te wszystkie zakresy częstotliwości fal, energii... I jest świadoma wszystkich treści, które przez nią przepływają. I w pewnym momencie zdaję sobie sprawę z tego, że na tym polega poszerzenie świadomości istot ludzkich...

Ten sen ma związek z wizją, którą miałam w dniu 15 czerwca.