Dziś śnił się pożar. Patrzyłam przed siebie i widziałam zbliżającą się ruchomą ścianę ognia i dymu do miejsca, w którym się znajdowałam - przed jakimś domem na zewnątrz. Wokół były też inne domy, ale w sporej odległości od siebie (jakieś podmiejskie albo wiejskie osiedle domów ). Rozejrzałam się wokół szukając potencjalnego miejsca, które mogłoby uchronić przed ogniem. Ale nic takiego nie widziałam wokół. Zatem ze spokojem usiadłam w miejscu, w którym stałam i zamknęłam oczy. Czułam, że ogień się zbliża i... Po chwili otworzyłam oczy. Ogień przeszedł. Widziałam, że ogień spalił suche trawy, ale nie dotknął budynku ani mnie. I zobaczyłam, że trawa na trawniku wciąż jest zielona...