Dziś śniła mi się powódź... Znajdowałam się w dolinie przylegającej do jakiejś góry. Udało mi się przejść przez wodę do pasa, a miejscami nawet głębszą (był tam metalowy płot, którego mogłam się przytrzymać i posuwałam się kawałek wzdłuż tego płotu). Chciałam się przedostać na polanę u stóp góry pokrytej jeszcze gdzieniegdzie śniegiem. Musiałam puścić się płota i przepłynąć jakieś dwa metry w bardzo wartko płynącej wodzie. Istniało ryzyko, że ten wartki nurt mnie porwie ze sobą. Udało mi się. Gdy dobrnęłam do granicy tej polany, złapałam się czegoś, ale nie wiem czego. Stałam w wodzie po pachy, a przede mną było bardzo strome wejście na polanę. Jakiś mężczyzna podszedł i podał mi kij, więc wdrapałam się na tę polanę. Wiedziałam, że jak przedostanę się na nią, to już wszyscy, co znaleźli się na tej polanie i na górze, będziemy mogli osiedlić się w wyższych partiach tej góry.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
środa, 6 lutego 2013
ŚCIEŻKA PIĘKNA, WOLNOŚCI I MIŁOŚCI...
W nocy z 31/1 stycznia
Przygotowałam "maskę Ziemi", na której ustawiłam wszystkie kryształy i pięć świec. Położyłam kamienie, pióra, postawiłam naczynie z wodą...
(...)
Siedzieliśmy w kilka osób w kręgu. Utrzymywałam przez wiele godzin uważność w swoim centrum. O niczym nie myślałam... Prowadziłam "statek kosmiczny", którym był kolorowy dywan, na którym siedzieliśmy. Wydawałam dźwięki i pieśni, które płynęły z serca, przepływały przez moje ciało. Czułam, że te dźwięki harmonizują energię w przestrzeni i przenoszą nas w stan poszerzonej świadomości. Utrzymują energie w harmonii i... uzdrawiają. W tym stanie, wszyscy jako indywidualne istoty, możemy mieć "swoje" dźwięki, ale współbrzmią one w tej innej "wymiarowości" w sposób całkowicie harmonijny.
Czułam uzdrawiającą moc tych dźwięków. Czułam, że uzdrawiają one mnie samą w innych i innych we mnie...
Wszystko jest doskonałe. WSZYSTKO. Wszystko współgra i współbrzmi ze sobą w całkowitej harmonii.
W pewnym momencie Robert zaczął delikatnie grać na bębnie, a ja poczułam w sobie pierwsze dźwięki jakiejś pieśni... Zaczęłam je najpierw cichutko wydawać pozwalając im się przejawiać tak, jak chcą... Dźwięki te same się układały w melodię i tryskały z mojego z serca, przepływały przez całe moje ciało i promieniowały w przestrzeń...
I zaśpiewałam takim głosem i taką pieśń, jak jeszcze nigdy dotąd. Czułam połączenie z różnymi ludźmi z różnych kultur... na Syberii, w stepach, w Indiach, Afryce, Australii, obu Amerykach, w Europie... Jakbyśmy wszyscy razem, w połączeniu z innymi ludźmi znajdującymi się w różnych częściach Ziemi śpiewali wspólnie tę pieśń (wyzwolenia ?)...
Przyszło do mnie takie jasne, klarowne zrozumienie... Poczułam ogromny szacunek do wszelkich przejawów życia, do wszystkich moich nauczycieli i sprzymierzeńców, do wszystkich uzdrowicieli o nieskazitelnych sercach.
Nareszcie przyjęłam jakby... siebie z innych wymiarów... do siebie, w siebie…w tym sensie, że mimo iż wcześniej wpływały we mnie informacje, kim tu jestem i dlaczego TU jestem, to jakoś tak... do tej pory przed tym “uchylałam” się. Nie byłam jeszcze wtedy gotowa, by aż tyle przyjąć. Teraz jestem. Jestem gotowa. I teraz wiem, po co tu i teraz jestem i wiem, co mam robić - podążać za moim sercem, za prowadzeniem mojej duszy z jeszcze większą ufnością niż dotychczas. Wiem, jaka jest moja Ścieżka. Powoli to wszystko coraz bardziej się klaruje... To Ścieżka Piękna, Wolności i Miłości.
Wiem "co nieco", ale to i tak bardzo dużo w porównaniu z tym, że długo nie wiedziałam i cierpliwie czekałam na to, co teraz do mnie przychodzi. Wiem, że już dłużej nie mogę udawać, że mnie to nie dotyczy.
DZIĘKUJĘ za wszystkie błogosławieństwa CAŁEMU WSZECHŚWIATU i każdej jego cząstce i części...
***
Livia Ether właśnie zamieściła na swoim blogu 6 Styczeń 2013 o 12:58 fragment książki Atlantis Rising (rozdziału 5 pt. Yzhnuni) będącej zapisem przekazów z Syriusza, której autorką jest Patricii Cori..
***
***
Dziękuję Livio Ether za to przypomnienie.Dziękuję pięknie KrysztalXD za podpowiedż, gdzie znależć tekst, który na jakiś czas znikł.
Dziękuję Damo z Łysiczką za odwiedziny i komentarz.
Przesyłam Wam serdeczności z serca
♥
źródło 1. zdjęcia:
http://foto.recenzja.pl/Forum-album_showpage-pic_id-171043.html
źródło zdjęcia:
http://www.internetstones.com/emeralds-of-the-programa-royal-collection-corazon-emerald-agra-others.html
niedziela, 23 grudnia 2012
CEREMONIE ŚPIEWAJĄCYCH KRYSZTAŁOWYCH CZASZEK
W nocy z 22.na 23.grudnia...
w pewnym momencie poczułam jakby połączenie z "ceremonią" Śpiewających Kryształowych Czaszek. To są kobiety. Czułam, połączenie z różnymi miejscami na całej Ziemi.
Czułam jak energia przepływa i łączy się w wielu miejscach na Ziemi...
Oczyszczałam, transformowałam w sobie, a może poprzez siebie energie bólu, rozpaczy, cierpienia na najgłębszych dostępnych mi poziomach istnienia ludzkiej istoty. Przechodziły przeze mnie fale. To było trochę jak poród, który był jednocześnie aktem oczyszczenia. Poród, w którym chodziło o narodziny istoty uwolnionej od bólu, cierpienia, oceniania, walki, przywiązania, zniewolenia... Istot, które będą żyły w wolności, miłości, ufności, zrozumieniu, harmonii współbrzmienia ze sobą wzajemnie...
To był poród istoty całkowicie wolnej, która jest miłością, zrozumieniem, wolnością, ufnością, mądrością, radością życia, która jest wielowymiarowa i świadoma połączenia z Całością.
w pewnym momencie poczułam jakby połączenie z "ceremonią" Śpiewających Kryształowych Czaszek. To są kobiety. Czułam, połączenie z różnymi miejscami na całej Ziemi.
Czułam jak energia przepływa i łączy się w wielu miejscach na Ziemi...
Oczyszczałam, transformowałam w sobie, a może poprzez siebie energie bólu, rozpaczy, cierpienia na najgłębszych dostępnych mi poziomach istnienia ludzkiej istoty. Przechodziły przeze mnie fale. To było trochę jak poród, który był jednocześnie aktem oczyszczenia. Poród, w którym chodziło o narodziny istoty uwolnionej od bólu, cierpienia, oceniania, walki, przywiązania, zniewolenia... Istot, które będą żyły w wolności, miłości, ufności, zrozumieniu, harmonii współbrzmienia ze sobą wzajemnie...
To był poród istoty całkowicie wolnej, która jest miłością, zrozumieniem, wolnością, ufnością, mądrością, radością życia, która jest wielowymiarowa i świadoma połączenia z Całością.
Najpierw utrzymywałam długo jeden dźwięk, który płynął przez “moje centrum”. W pewnym momencie pode mną, w zasadzie jakby pod całym pokojem, w którym byłam, otworzyło się coś… jak głęboka studnia, z której wypływał ogromny słup światła, krystalicznie czystego, uzdrawiającego, transformującego. I w tym momencie nastąpił wybuch światła... jakby z głębokiej studni połączonej z sercem Ziemi wytrysnął ogromny słup kryształowej energii i cześć tej energii poleciała hen w kosmos, a część zaczęła tryskać jak fontanna, spływać na ziemię i rozlewać się po całej Ziemi. Wiedziałam, że ta energia wybuchła w różnych miejscach na Ziemi i rozlewa się wszędzie, na całej jej powierzchni… To nie był sen. Nie widziałam żadnych wzorców w tym świetle ani wokół.
Wiedziałam, że w tym momencie na całej Ziemi wybuchło wiele takich Źródeł, a energia z nich wypływająca jak świetlisty "potop" zalewa całą Ziemię.
Poczułam też, jak następuje rozwarstwianie się rzeczywistości na różne wymiarowości i różne światy; że ludzie w tym momencie świadomie lub nieświadomie dokonują wyborów "sposobów" kontynuacji swojego istnienia. Takich momentów będzie jeszcze wiele. Czas, który teraz nastąpił jest czasem podejmowania decyzji, czasem rozwarstwiania się rzeczywistości. Nie mam pojęcia, jakie będą tego skutki.
Zrozumiałam, że w naszych czaszkach jest zapisana wiedza z historii ludzkości, tak, jak w naszym DNA i komórkach ciała, a także we wszystkich “warstwach” naszych ciał i mózgach oraz kościach. Także w sercach. To wibracje. Niektóre były mocno “poblokowane” i zaburzone. Można je oczyszczać transformując i… roz-wibrowując ciała, dopasowując je do wydawania coraz czystszych dźwięków. Wibracje płynące z serca są wibracjami, które nas przeprowadzają do PIĄTEGO ŚWIATA HARMONII.
Dawno temu w ceremoniach Śpiewających Kryształowych Czaszek (o ruchomych żuchwach) uczestniczyli wyłącznie ludzie gotowi na pełne PRZEBUDZENIE (oświecenie). A celem takich ceremonii było całkowite oczyszczanie wzorców starego świata "uwalnianie" czy tez "uzdrawianie" KARMY, jaką przyjmujemy wcielając się na Ziemię.
Dopiero po oczyszczeniu tej karmy wchodzi się głębiej i ludzie wtedy zaczną otrzymywać nowe “wibracje” płynące bezpośrednio ze Źródła Galaktyki, poprzez Słońce płynące do centrum (serca) Ziemi… Będziemy wiedzieć o tym, jakie relacje i życie będziemy tworzyli w PIĄTYM ŚWIECIE HARMONII.
Dlatego Kryształowymi Czaszkami o ‘ruchomych żuchwach’ stawały się żywe istoty ludzkie o ‘wyższej’ czy raczej poszerzonej świadomości, świadomości połączenia ze Źródłem Wszystkiego Co Jest, świadomości JEDNI. To istoty o czystych umysłach i sercach [odblokowanych i otwartych na całkiem nowe wibracje w ciałach]. Tylko one były w stanie przyjąć na siebie role przewodniczek i wiedzę, która wprowadzić ma ludzkość w PIĄTY ŚWIAT HARMONII. Do tej wiedzy dostępu nie mają nawet “najwyżsi” kapłani – mężczyźni. One były i są, i będą zawsze przewodniczkami do PIĄTEGO Świata. …
Proszę nie mylić PIĄTEGO Świata z Nowym Światem czyli tzw. New Age – to coś innego, tam nadal królują bractwa z pomysłem na jedną religię i kontynuację patriarchatu oraz wszyscy “świetliści”, co wierzą, że ktoś ich zbawi albo zabierze stąd bez ich świadomego rozpoznania po co tu i teraz, w tym świecie żyją. Ale to też już było. Najwyżej sobie “zejdą”, przejdą do tamtych “starych” albo innych, jeszcze bardziej "atrakcyjnych" światów. Bo wszystko było, jest i będzie. Niektóre dusze potrzebują nadal doświadczeń, które są dostępne w tych innych światach.
A wszystkie instalowane sztucznie siatki i siateczki, merkaby itp. niczego nie zmienią w NATURZE ani w energii ZIEMI i energiach KOSMICZNEGO PLANU. Poza tym kamienie lubią w ziemi wędrować. Wiem coś o tym. Więc nawet jeśli ktoś gdzieś powsadzał kryształy tworząc sieci, to dawno już może ich tam nie być, bo one poszły sobie tam, gdzie chciały i potrzebowały.
PRA-Bogini, PRA-Matka tym razem nikogo nie będzie niszczyła. Zresztą tak, jak nigdy wcześniej nikogo nie niszczyła. Każdy po prostu dostanie to, co dla ewolucji i rozwoju jego lub jej duszy oraz świadomości JEST POTRZEBNE.
Teraz zmieniają się częstotliwości i będzie sporo czasu, by ludzie mogli się rozwibrować do nowych częstotliwości i nowych dźwięków. Naprawdę jeszcze jest sporo czasu liczonego najprawdopodobniej w latach. Ale to już rzeczywiście “ostatni dzwonek”. Każdy, kto będzie chciał przejść do Świata Harmonii, przejdzie. Tylko intencja w takim przypadku musi być nieskazitelna i poparta uczciwą pracą nad sobą, rozpoznawania wzorców, które nie służą i powstrzymują przed płynną, naturalną zmiennością - PRZEPŁYWEM.
Chcesz to wierz, a jak chcesz, to nie wierz… Takie jest moje doświadczenie i rozpoznanie.
Chcesz to wierz, a jak chcesz, to nie wierz… Takie jest moje doświadczenie i rozpoznanie.
Może zarezonuje z Twoim sercem, a może nie.
wtorek, 4 grudnia 2012
KRYSZTAŁOWE PIEŚNI
To już ani nie sen, ani wizja, ani śnienie...
źródło obrazka: http://www.wallpaperhere.com/Crystal_heart_12623/download_1024x768
Wczoraj (z 3.na 4.grudnia), pierwszy raz po kilku dniach, zaśpiewałam wieczorem pełnym głosem. A potem położyłam się.Wczoraj o północy, leżałam już w łóżku i poczułam nagle, że mam wstać, zebrać wszystkie kryształy, które są u mnie, i... przytulić je. Tak zrobiłam. Każdy po kolei brałam do ręki. Przykładałam do serca, głowy i brzucha, tuliłam i słuchałam. Potem, łączyłam się z każdym po kolei i śpiewałam jakąś pieśń. A to wolności, a to miłości, a z innym - harmonii. Jeden nie chciał śpiewać, chciał pomilczeć. I wtedy usłyszałam dźwięki - jakby pobrzmiewały w moim ciele - grzechotki wypełnionej kryształkami. Następne dwa kryształy: jeden duży, a drugi mały, ale długi, chciały, żeby na nich zagrać. Zagrałam, a one śpiewały. Miałam odczucie połączenia ze wszystkimi kryształami na Ziemi. A te przytulone do mnie, były jak moje dzieci. Wiem, że to dziwne, ale tak to czułam.
źródło obrazka: http://blepfo.deviantart.com/art/Crystal-Heart-173069556
czwartek, 29 listopada 2012
RYTUAŁY CZARNEJ MAGII
w nocy z 28. na 29. listopada miałam jakieś strasznie trudne
sny. Pierwszy raz od wielu lat śniły mi się jakieś koszmary -dziwne wnętrza –
podziemia czy pałace… i rytuały czarnej magii prowadzone w celu manipulowania
innymi istotami, w celu kradzieży ich energii, z okrutnym tworzeniem “pułapek”,
a nawet zabijaniem istot ludzkich… Widziałam, że w te pułapki wpadają ludzie,
którzy sami chcą zdobyć jakieś magiczne moce i tym są uwodzeni, i przyciągani
jak muchy na lep…są uwodzeni... Poczułam, że to także potrzebuję uwolnić w sobie, poprzez
siebie…
wtorek, 13 listopada 2012
UKŁADANIE KOSMICZNYCH PUZZLI
źródło obrazka: http://uniqueself.com/
Miałam dziś piękne sny. Działo się w nich z jednej strony bardzo wiele, ale z drugiej strony widziałam to w bardzo prosty sposób. Zmieniały się wzorce – takie kolorowe “mandalki”; wcześniej były chaotycznie poukładane, jedne przykrywały drugie…
potem z wielkiego bałaganu, chaosu wyłaniały się cząstki puzzli mandalowych i przemieniały się w gwiazdy wyglądające jak kryształowe, mieniące się kolorami i pulsujące różnymi dźwiękami kwiaty… i układały się harmonijnie w jeden ogromny, kosmiczny obraz… Czułam wielką radość i obudziłam się… w błogostanie
potem z wielkiego bałaganu, chaosu wyłaniały się cząstki puzzli mandalowych i przemieniały się w gwiazdy wyglądające jak kryształowe, mieniące się kolorami i pulsujące różnymi dźwiękami kwiaty… i układały się harmonijnie w jeden ogromny, kosmiczny obraz… Czułam wielką radość i obudziłam się… w błogostanie
niedziela, 11 listopada 2012
OTWIERANIA ZAMKA I ZAWORÓW
Otwieranie zamka furtki kluczem, ale w nietypowy raczej sposób czyli przez podważenie zapadki.
Potem odkręcanie zaworu w kaloryferach w celu udrożnienia przepływu ciepłej wody.
To sny symboliczne, wiem. Bo przeniosły mnie później w inne przestrzenie.
Po przebudzeniu skojarzenie z tym, co mówiła Jeny o Ślęży, o zamku, który tam istniał.* 1)
Ten zamek został otwarty.
A niedźwiedzica tam stojąca, to tak, jak Jeny mówiła – nie jest niedzwiedzicą, ale NIEDZWIEDZICĄ z gwiazd – gwiazdozbiór.
Tu skojarzenie z moją wizją, którą miałam pod Ślężą. Zobaczyłam wtedy Czerwoną, kosmiczną Niedźwiedzicę, która miała mnie uczyć uzdrawiania.*2)
Potem odkręcanie zaworu w kaloryferach w celu udrożnienia przepływu ciepłej wody.
To sny symboliczne, wiem. Bo przeniosły mnie później w inne przestrzenie.
Po przebudzeniu skojarzenie z tym, co mówiła Jeny o Ślęży, o zamku, który tam istniał.* 1)
Ten zamek został otwarty.
A niedźwiedzica tam stojąca, to tak, jak Jeny mówiła – nie jest niedzwiedzicą, ale NIEDZWIEDZICĄ z gwiazd – gwiazdozbiór.
Tu skojarzenie z moją wizją, którą miałam pod Ślężą. Zobaczyłam wtedy Czerwoną, kosmiczną Niedźwiedzicę, która miała mnie uczyć uzdrawiania.*2)
*1)
"Jenny, która po tym jak już się spotkałyśmy na wierzchołku wciąż się ze mną przekomarzała, że tutejsza rzeźba niedźwiedzia wcale nie przypomina niedźwiedzia, a na kościół mówiła zamek… zapytałam ją w końcu dlaczego zamek, a ona na to, że była już kiedyś w tym miejscu i że to był zamek, a tak naprawdę piramida i wskazała mi na schody prowadzące do świątyni…. dodała przy tym, że tak naprawdę pod ziemią wyczuwa trzy piramidy, a na koniec, że w swoim śnie znalazła tu dwie złote maski…. przyznam, że aż mnie ciarki przeszły gdy to usłyszałam….” http://liviaspace.com/2012/10/18/17-pazdziernika-sleza/
*2)
Tę wizję miałam około 2 lat temu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




