piątek, 13 grudnia 2013

AGRESYWNE ENERGIE, BÓL I CIERPIENIE

 z 12. na 13. grudnia:




I dzięki połączeniu mojego doświadczenia z tym, co pisała Livia Ether i co Altea u siebie napisała, coś więcej mi się przypomniało i dzięki temu coś więcej zrozumiałam… w każdym razie zrozumiałam także, że przyzwalam sama sobie na odczuwanie na przykład bólu, smutku, tych dziwnych energii 'agresji' … i spokoju… I przyzwalam z jakiegoś powodu, który wkrótce rozpoznam i zrozumiem...

Ciąg dalszy nastapil...

środa, 11 grudnia 2013

TKANINA ILUZJI I MOŻLIWOŚĆ JEJ ROZPOZNANIA


… dzieją się ze mną ostatnio dziwne rzeczy. Dziś w nocy miałam znów tak głębokie zrozumienie jakbym oglądała zapisy dotyczące "historii" ludzkości na podstawowych poziomach zapisów. Ale nie było to… jakby to nazwać? Opiszę to tak: Tam było mnóstwo przekłamań. Rozumiałam wszystko, ale po przebudzeniu niewiele zapamiętałam. Ale wiem, że będę mogła tę wiedzę przyjąć całkiem świadomie któregoś dnia. Pamiętam jedynie, że obraz tej rzeczywistości jest tylko warstewką zewnętrzną znajdującą się na powierzchni misternej konstrukcji stworzonej niemalże z samych interpretacji, wariacji – przekłamań – iluzji… (?) Nie umiem tego teraz inaczej określić… Ta misterna tkanina ze skomplikowanymi wzorkami jest ukryta przed nami samymi, ponieważ potrzeba ogromnej odwagi, by dowiedzieć się prawdy o sobie. I uczciwości wobec siebie samych. Gdy docieramy do tego punktu, wtedy przekonania i iluzje na własny temat rozsypują się z wielkim hukiem. Jednak strach przed obnażeniem i spojrzeniem na siebie prawdziwych jest taki sam albo i dużo większy niż lęk przed śmiercią ego czyli tego, z czym każde indywidualne ja się utożsamia.

wtorek, 10 grudnia 2013

KOLEJNE NOWE DŹWIĘKI


w nocy wydawałam z siebie jeszcze inne, nowe dźwięki, które rozwibrowywały moje ciało. Czułam jak potrzebowało ono tych dźwięków, by ból, który pojawił się w ciele miesiąc temu, mógł teraz zostać "uleczony"… Dziś fizycznie czuję się lepiej, ale wiem, że mam nadal rozwibrowywać tymi dźwiękami ciało.

czwartek, 10 października 2013

"KOMÓRKI DO WYNAJĘCIA"



31.sierpnia 2013 miałam takie doświadczenie, w którym widziałam wyraźnie, że w każdej chwili mogę zmienić “miejsce pobytu”. W każdej chwili mogę zniknąć stąd i przenieść się tam, gdzie tylko zechcę…

Widziałam nawet, jak to może wyglądać. Widziałam, jak niektóre… tak jakby dusze, (ale te dusze są “samoświadome”), gdy zadecydują o zmianie, przechodzą albo raczej “przeskakują” z jednej formy do innej. Widziałam, że gdy jedna dusza “świadoma siebie” i tych “możliwości” zdecyduje się na zmianę “miejsca” czy formy, którą wypełnia inna dusza, to w tym momencie ta inna dusza zostaje wypchnięta ze “swojej formy”, ze “swojego świata” i… musi się gdzieś narodzić na nowo… w podobnej formie lub innej formie, tym samym albo innym świecie… To zależy…
Wiedziałam, że to zależy także od tego, gdzie w danym momencie tworzą się “wolne miejsca”…
Kojarzy mi się to troszkę z grą w “komórki do wynajęcia”. Ale w tej grze każda dusza ma swoją komórkę. Jednak, gdy jakaś dusza chce zmienić komórkę, musi wybić inną duszę z tej nowej komórki, którą chce zająć… I ta inna dusza pozbawiona swojej komórki musi poszukać i zająć inną komórkę. Ta dusza, co chce zmiany, robi to świadomie, ale wybita robi to nieświadomie…
Gdy dusza samoświadoma wychodzi ze “swojej dotychczasowej formy”, to także inna dusza musi zastąpić tę “lukę” po niej w danej czasoprzestrzeni, ale nie jest tego świadoma. Z tym, że wcale nie musi wejść w opuszczone ciało fizyczne na przykład. To ciało może umrzeć albo zniknąć. Wtedy ta inna dusza przychodzi na “ten świat” poprzez ponowne narodziny i w ten sposób po prostu wypełnia “lukę”.
Kiedy jednak proces wyjścia “samo-świadomej duszy” z ciała przebiega świadomie i ciało fizyczne umiera wtedy, gdy przychodzi moment “wypełnienia” czy “spełnienia”, wówczas taka dusza może przenieść się w inną przestrzeń w sposób “bardziej naturalny” – nie wybijając innej duszy z jej formy.
Czy to ma jakiś sens?
w każdym razie zrozumiałam, że w każdej chwili mogę zniknąć stąd i przenieść się tam, gdzie tylko zechcę… Ale też pojawiło się we mnie pytanie: tylko po co? I poczułam, że może później, może kiedyś, ale teraz jeszcze nie. Dopiero jak będę "gotowa"...


poniedziałek, 9 września 2013

ZROZUMIENIE

25.lipca
(...)
Miałam cudowną noc. Nie spałam, trochę się przespałam, śniłam i długo byłam w świadomym stanie na granicy śnienia i jawy... Byłam w takim stanie zrozumienia, połączenia... sama nie wiem, jak to nazwać. Taka wiedza, takie zrozumienie, tyle rzeczy widziałam, że...  jestem...  to nie tylko "wiedza", lecz wiedza z jednoczesnym doświadczeniem tego... W każdym razie trudno to opisać teraz. 

poniedziałek, 10 czerwca 2013

UDRAŻNIANIE PRZEPŁYWU POMIĘDZY NEURONAMI...


Chodzi oczywiście o przepływ pomiędzy neuronami w mózgu przez które przepływają tzw, neutrony...

Teraz już jest tak u mnie, że sny stają się coraz bardziej świadomym śnieniem i mieszają się z tym, czego doświadczam na jawie...


dziś w nocy na przykład niby śniłam, a jednak jednocześnie świadomie działałam. Widziałam, że w mózgu i w ciele są takie miejsca, gdzie normalnie między nerwami  (neuronami) przepływają fale "przenoszące informacje" - wibracje, dźwięki, energie o różnych częstotliwościach. Ale dostrzegłam, że w niektórych miejscach są jakby maleńkie błonki blokujące ten przepływ. I zobaczyłam, że teraz mam się zająć rozpuszczaniem tych błonek. Zaczęłam świadomie oddychać obserwując oddech i wiedziałam, że w ten sposób zachodzi proces rozpuszczania i udrażniania przepływu. Nie było to łatwe. Gdy oddychałam tak bardzo świadomie, czułam jakieś wibracje - jakby blokady...  I wiedziałam, że w ten sposób także mogą synchronizować się obie półkule mózgu. Takie dziwne doświadczenie miałam w nocy... Ale robiłam to dalej, świadomie i gdy "się przebudziłam"" kontynuowałam jeszcze przez chwilę to "udrażnianie" przepływu... I pewnie jeszcze będę to kontynuować, bo proces nie został zakończony.

Oddycham wówczas krótkimi oddechami wyobrażając sobie znak nieskończoności, którego jedna część znajduje się wewnątrz ciała  - jakby otacza "czakrę" serca na przykład, a druga część znajduje się na zewnątrz. Punkt centralny tego znaku nieskończoności znajduje się na granicy ciała z przodu. Biorąc wdech "rysuję" swoją skupioną uwagą drogę na znaku nieskończoności od punktu centralnego do wewnątrz i z powrotem do punktu centralnego znaku, a przy wydechu kontynuuję przesuwanie uwagi po zewnętrznej części.

Z soboty na niedzielę - 14/15.09.2013 - medytowałam ciszę w sobie przed snem i w śnieniu pojawił się we mnie nowy, bardzo krótki oddech. Kiedy oddychałam byłam skupiona także na momentach "pomiędzy" wdechem i wydechem i gdy tak oddychałam, widziałam wewnętrznym "widzeniem" coś jak znak nieskończoności, po którym przesuwała się moja "uwaga" w trakcie oddychania. Na całość znaku składał się wdech i wydech oraz "zmiana kierunku" oddychania - pomiędzy wdechem i wydechem. I wiedziałam w tym momencie, że w ten sposób rozpuszcza się kolejna granica pomiędzy "jawą" i "snem", rzeczywistością i śnieniem, (pomiędzy 3D wymiarowością a wielowymiarowością).






niedziela, 9 czerwca 2013

ZAKNEBLOWANY PIES


Dziś śnił mi się pies… Co prawda nie był biały… Dokładnie koloru nie pamiętam. I to nie była Karuna. To był pies, którego nigdy wcześniej nie widziałam.
Ten pies chodził sobie, polegiwał jakby ze słabości, ze zmęczenie, ale był jakiś bardzo nieufny do ludzi przechodzących obok i jakby smutny. Widziałam, że zachowuje się dziwnie… chciał się do mnie zbliżyć, ale jakby brakowało mu odwagi…
klik (skok kwantowy ;))
Usiadłam na ziemi i coś robiłam (jakieś zajęcie manualne:-)). W pewnym momencie zobaczyłam, że ten pies usiadł, a nawet położył się blisko mnie po lewej stronie. Spojrzałam na niego i zatkało mnie. Czułam, że ten pies, (a może to była raczej piesa zwana suczką) jest bardzo łagodny, ale miał pysk zamotany różnymi kolorowymi nitkami, szarymi sznurkami lnianymi… itp… Nie mógł ani pić ani jeść… był bardzo osłabiony. Obróciłam się w stronę tego psa i delikatnie zaczęłam zdejmować te nitki kneblujące jego pyszczek. Gdy uwolniłam pysk psa poczułam jego ogromną wdzięczność…

Ale jeszcze nie wiem, co ten sen znaczy dla mnie.